Chwalcie Łąki Umajone . 1. Chwalcie łąki umajone 2. Co igra z morza falami, Góry, doliny zielone. W powietrzy buja skrzydłami. Chwalcie cieniste gaiki, Chwalcie z nami Panią świata, Żródla i kręte strumyki Jej dłoń nasza wieniec splata. Co igra z morza falami, * W powietrzu buja skrzy­dłami, * Chwalcie z nami Panią świata, * Jej dłoń nasza wieniec splata. Ona dzieł Boskich korona, * Nad Anioły wywyż­szona; * Choć jest Panią nieba, ziemi, * Nie gardzi dary naszymi. CHWALCIE, ŁĄKI UMAJONE, \ Góry, doliny zielone, \ Chwalcie, cieniste gaiki, \ Źródła i kręte strumyki. 2\. Co igra z morza falami, \ W powietrzu buja skrzydłami, \ Chwalcie z nami Panią świata, \ Jej dłoń nasza wieniec splata. 3\. Ona, dzieł boskich korona, \ Nad anioły wywyższona; \ Choć jest Panią nieba, ziemi, \ Nie gardzi "Chwalcie z nami Panią świata". Majówki. 3 Maja. LUB. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi w dniu 28 maja 2023 r. POEZJI MARYJNEJ. PLASTYCZNYM. Serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w Konkursie. KONKURS "MARYJA – NASZĄ MATKĄ I KRÓLOWĄ" LUB. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi w dniu 28 maja 2023 r. POEZJI MARYJNEJ. PLASTYCZNYM Chwalcie z nami Panią Świata! 29 maja chór "Cantate Deo", wraz z dyrygentami oraz opiekunem, ks. Krzysztofem Kaczmarkiem, spotkał się na majowym nabożeństwie przy kapliczce w Drząznej. Chwalcie z nami Panią Świata, Jej dłoń nasza wieniec splata. 3. Ona dzieł Boskich korona, Nad Anioły wywyższona; Choć jest Panią nieba, ziemi, Nie gardzi dary naszymi. 4. Wdzięcznym strumyki mruczeniem, Ptaszęta słodkim kwileniem, I co czuje, i co żyje, Niech z nami sławi Maryję! CHWALĘ CIEBIE PANIE 1. Chwalę Ciebie Panie . Na zakręcie drogi, z widokiem na sad, stoi w Dąbrowicy kapliczka z figurą Maryi. To tutaj spotykają się w maju okoliczni mieszkańcy, by wspólnie się modlić. Podobnie dzieje się w wielu miejscach. Krzyż ozdobiony kwiatami w Połuszowicach. Agnieszka Gieroba /Foto Gość Dziś kapliczek raczej nie przybywa, ale te, które są, w maju przystrajane bywają świeżymi kwiatami i w wielu miejscach gromadzą ludzi, którzy przychodzą tutaj śpiewać Litanię Loretańską. – Dziś ten zwyczaj w wielu miejscach zanika. U nas też już rzadko mieszkańcy przychodzą pod kapliczkę, choć pamiętam z mojej młodości, jak na wsi przez cały maj chodziłyśmy z mamą do Matki Bożej, gdzie spotykały się głównie kobiety i dzieci, aby śpiewać litanię i pieśń „Chwalcie łąki umajone”. Obowiązkiem nas, młodszych, było przynoszenie świeżych kwiatów. Panowie na początku maja stawiali koło kapliczki ławkę zbitą z desek, by starsze osoby mogły usiąść. Potem jeden z sąsiadów przechowywał ją u siebie w stodole. Wydawało mi się to wszystko fascynujące i pachnące, bo rosnące niedaleko drzewa owocowe w maju miały piękny zapach – mówi pani Maria z Motycza. Podobną opowieść, i to wcale nie z dawnych czasów, mogą przytoczyć mieszkańcy Dąbrowicy, którzy kilka lat temu wznowili u siebie zwyczaj wieczornych majówek. Kapliczka z figurą Matki Bożej stanęła obok posesji państwa Marii i Stanisława Wardów. To oni wraz z sąsiadami wybudowali ją, gdy okazało się, że w parafialnym kościele stawiana jest nowa kaplica dla Matki Bożej i stara figura jest do wzięcia.– Ksiądz proboszcz zapytał mnie wówczas, czy nie chcę figurki. Powiedziałem, że bardzo się u nas przyda, bo zarówno ja, jak i moja żona mamy wielkie nabożeństwo do Maryi – mówi pan Stanisław. Wraz z sąsiadami z okolicy zbudowali kapliczkę przy drodze i tam umieszczono figurkę.– Nasza Matka Boża wrosła w krajobraz wsi. Przejeżdżając obok, zawsze zerkamy na jej postać, przychodzimy tu na spacer, a w maju śpiewamy litanię. Czasem jest kilka osób, czasem kilkanaście. Przychodzimy niezależnie od pogody o godz. 20, by wspólnie z sąsiadami się pomodlić. To daje poczucie wspólnoty i solidarności sąsiedzkiej – mówią państwo Agacińscy. Z kapliczek słynie też parafia w Garbowie, gdzie licznie działające Koła Gospodyń Wiejskich dbają o ich wygląd. – To ziemia naznaczona kapliczkami i krzyżami. O większość z nich troszczą się okoliczni mieszkańcy. Do tej pory zachęcaliśmy, by szczególnie w maju ludzie gromadzili się przy nich na modlitwie. W tym roku ograniczył nas koronawirus, ale wiem, że kilka osób spotyka się na nabożeństwach majowych – mówi ks. Zenon Małyszek, proboszcz parafii w Garbowie. Tak jest w Bogucinie. – U nas to tradycja kontynuowana z pokolenia na pokolenie. Dawniej przychodzili tu nasi dziadkowie, potem rodzice, teraz my z naszymi dziećmi. Nie wyobrażamy sobie, by mogło nas zabraknąć w maju na wspólnej modlitwie – mówi pani Jadwiga. Spotykają się także w tym roku, choć w mniejszym składzie i w maseczkach, w których trudniej się śpiewa. – Modlimy się za nasze rodziny, miejscowość, ojczyznę, a teraz szczególnie o to, by wygrać walkę z koronawirusem. Zawierzamy się Matce Bożej i jesteśmy pewni, że z Nią nic nam nie grozi – mówią mieszkańcy Bogucina. – Ludzie potrzebują zakątków, w których mogliby chwilę się zastanowić, przysiąść, odpocząć, przestać wciąż gdzieś gonić – uważa Wiesława Charyton-Kozioł. W maju w wielu miejscowościach – nie tylko na wsiach, ale i w miastach – wierni spotykają się przy przydrożnych kapliczkach i krzyżach, śpiewając: „Chwalcie, łąki umajone” i modląc się słowami Litanii Loretańskiej do Najświętszej Maryi Panny. Żeby u Matki Bożej było ładnie W samym Tolkmicku takich miejsc jest dziewięć. Czciciele Maryi, by uczestniczyć w tradycyjnym nabożeństwie majowym, gromadzą się tam w kolejne poniedziałkowe i środowe wieczory. Wiosną rodziny, na gruntach których stoją te kapliczki, krzyże, bądź mieszkańcy okolicznych domów, odnawiają je, przyozdabiają kwiatami. Nabożeństwa odbywają się niezależnie od pogody, choć wiadomo – kiedy jest deszczowo, trwa ono krócej niż w ciepłe wieczory. W modlitwie uczestniczą osoby w każdym wieku – przychodzą młodzi, rodziny z dziećmi, osoby w średnim wieku i starsi. Udział bierze także kapłan z parafii. – Ludzie potrzebują takich nabożeństw na świeżym powietrzu, przychodzą na nie z potrzeby serca. Niektórzy najpierw uczestniczą w nabożeństwie w kościele o a później jeszcze idą czy jadą pod kapliczkę – wyjaśnia ks. Józef Grochowski, proboszcz parafii św. Jakuba Apostoła w ubiegłym roku w Tolkmicku, przy szlaku Green Velo powstała kolejna kapliczka. Wybudowali ją na swojej działce Wiesława i Roman Koziołowie. Figurę otrzymali od księdza proboszcza. Pani Wiesława sprawdziła, że to Matka Boża Róża Duchowna. – Przy tej kapliczce można usiąść, by pomedytować, pomodlić się albo po prostu odpocząć. Czasami zatrzymują się przy niej rodziny z dziećmi. W ubiegłym roku pewien turysta... rozbił tam nawet namiot – opowiada pani Wiesława. Kobieta zaznacza, że zawsze chciała, żeby w tamtym miejscu powstała kapliczka. Sama często przy niej bywa, dba, żeby „u Matki Bożej było ładnie”. – To jest urokliwe miejsce, wielu osobom się podoba. Kapliczka jest tuż przy drodze, pod kasztanowcem. Ludzie potrzebują zakątków, w których mogliby przysiąść, chwilę się zastanowić, odpocząć, przestać wciąż gdzieś gonić – Matko, opiekunko ludzi... – Na wsiach kult maryjny jest bardzo silny, ludzie modlą się za wstawiennictwem Maryi. Widać to szczególnie wśród rolników. Do uczestnictwa w nabożeństwach nie muszę zachęcać, parafianie sami przychodzą – zapewnia ks. Andrzej Mamajek, proboszcz parafii św. Stanisław Kostki w Rodowie. Przypomina jednocześnie pochodzącą z XVIII w., wciąż popularną pieśń „Serdeczna Matko”, w której śpiewamy, że szczęśliwy jest ten, „kto się do Matki uciecze”.– Te słowa pokazują, że Maryja jest przekazicielką miłosierdzia Bożego – zwraca uwagę. Rodowo leży na Dolnym Powiślu, są to tereny poprotestanckie. Dlatego też znacznie częściej zauważyć można tam przydrożne krzyże niż kapliczki. Także kościół parafialny w Rodowie do 1945 r. był świątynią protestancką. Po II wojnie światowej w okolicę przybyła ludność z Kresów, Krakowskiego, ziemi dobrzyńskiej itd. – Majowe odbywało się koło krzyży, później pobudowano kapliczki, ale wciąż jest ich bardzo mało – mówi Ryszard Rabeszko, mieszkaniec Rodowa. Przypomina, że w latach 60. i 70. w nabożeństwach uczestniczyły starsze kobiety, które prowadziły modlitwę, i obowiązkowo dzieci. Jak wyjaśnia, bardzo duży wpływ na kształtowanie się maryjność lokalnej społeczności miała wpływ bliskość Gietrzwałdu.– Doskonale pamiętam, jak w latach 60., 70. jeździliśmy na uroczystości odpustowe do Gietrzwałdu, które odbywały się 8 września. To były całe pielgrzymki, jechało pół wsi. Wyruszaliśmy nocą, pociągiem dojeżdżaliśmy do Samborowa, a później do sanktuarium trzeba było już dojść pieszo. W późniejszych latach, czasie stanu wojennego, ta tradycja zaczęła zanikać – wspomina. Od lat w rodowskiej parafii Litania Loretańska do Najświętszej Maryi Panny śpiewana jest nie tylko w kościele parafialnym, ale także przy krzyżach i kapliczkach w takich wsiach, jak Rodowo Małe, Gdakowo, Gonty Małe, Górowychy, Stążki. Ludzie spotykają się każdego dnia maja i śpiewem chwalą Maryję. Raz w miesiącu w modlitwie w plenerze, w każdej ze wsi, uczestniczy proboszcz. Po wspólnym odśpiewaniu litanii odprawia Mszę św. w intencji mieszkańców się za nami! Od roku proboszczem w parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Liwie jest ks. Rafał Giedrojc. Powstaje przy niej właśnie grupa rowerowa. W maju kapłan chce zaproponować, by w kilka osób – przy zachowaniu wszelkich koniecznych obostrzeń – w wybrane dni wyruszać spod kościoła parafialnego na rowerach w kierunku miejscowości, w których są przydrożne kapliczki, a tam wspólnie z mieszkańcami wsi modlić się Litanią Loretańską do Najświętszej Maryi Panny.– Będziemy prosić Maryję o to, by oddaliła od nas wirusa, choroby, a także modlić się w intencjach dziękczynnych – mówi ks. Rafał. „Majowe w rejonach” to z kolei tradycja parafii św. Urszuli Ledóchowskiej w Malborku. Każdego dnia maja nabożeństwo odprawiane jest w kościele, ale w ostatnią niedzielę miesiąca parafianie spotykają się w swoich rejonach i w plenerze modlą się słowami litanii. Takich miejsc jest sześć, a ponieważ kapliczek między blokami nie ma, przed modlitwą mieszkańcy przygotowują ołtarzyki z figurą lub obrazem Matki Bożej, ozdabiają je kwiatami i zapalają świece. Pomysł narodził się w czasie układania Programu Odnowy Parafii. W tym roku „Majowe w rejonach” połączone będzie z zakończeniem rekolekcji „Oddanie 33”. Chwalcie z nami Panią Świata Z czym kojarzy się nam słowo „majówka”? Czy tak z ręką na sercu pierwsze skojarzenie to nabożeństwo majowe, które taką właśnie nosi nazwę, a które odprawiane są przez cały maj. Ich centralnym punktem jest Litania loretrańska. Już jako dzieci, zawsze w maju (obowiązkowo) chodziłyśmy z siostrami i koleżankami ze szkoły na tzw. majowe. Pamiętam, że to był piękny czas, wokoło już się zieleniło, było ciepło, a po nabożeństwie biegałyśmy do parku koło kościoła zrywać fiołki. Tutaj zawsze przypominają mi się słowa pieśni ,,...chwalcie łąki umajone, góry, doliny zielone...” Jako ciekawostkę dodam, że jeden z mistyków nadreńskich, dominikanin bł. Henryk Suzo w swoich tekstach wspomina, że jeszcze jako dziecko w maju zbierał na łąkach kwiaty i zanosił je Maryi. Tak więc i wielcy mają podobne wspomnienia z lat dzieciństwa. Może czasem chodziło się na nabożeństwa dlatego, że siostra czy pani katechetka wymagała, albo też rodzice, a może czasem po karteczki, które były wówczas rozdawane. Mimo, że upłynęło już trochę czasu (trochę dużo ;-) nadal bardzo lubię to nabożeństwo, choć nie zawsze jest czas, by na nie pójść. Jedno jest pewne, nigdy nie zadałam sobie pytania, skąd tak naprawdę wzięła się tradycja tego nabożeństwa i dlaczego jest ono sprawowane właśnie w maju. A czy wy wiecie? Rozśpiewane nabożeństwo Inicjatorem nabożeństw majowych był jezuita o. Ansolani, który żył na przełomie XVII i XVIII wieku w Neapolu. Organizował on w kaplicy królewskiej specjalne koncerty pieśni maryjnych, które kończył uroczystym błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem. Natomiast o. Muzzarelli, też jezuita, który był wielkim apostołem nabożeństw ku czci Matki Bożej wydał specjalną broszurkę, którą rozesłał do wszystkich włoskich biskupów i to on wprowadził nabożeństwo majowe w kościele Il Gesu w Rzymie. A Pius VII obdarzył nabożeństwo majowe pierwszymi odpustami. Kolejny papież, Pius IX, w 1859 r. zatwierdził obowiązującą do naszych czasów formę nabożeństwa, która składa się z Litanii loretańskiej, nauki kapłana oraz uroczystego błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem. W Polsce pierwsze nabożeństwa majowe zostały oficjalnie wprowadzone w 1838 r. przez jezuitów w Tarnopolu. W połowie XIX w. „majówki” odprawiane były już w prawie wszystkich krajach, także w Polsce, w Warszawie w kościele Świętego Krzyża. 24 kwietnia 1863 r. arcybiskup Szczęsny-Potocki wydał przepis nakazujący regularne odprawianie nabożeństwa majowego w całej archidiecezji warszawskiej. Wkrótce nabożeństwo celebrowano w diecezji sandomierskiej, włocławskiej i płockiej, a następnie w pozostałych. Takie daty podają badacze, chociaż wielu mariologów twierdzi, że nabożeństwo to zrodziło się już w latach 430 – 450, kiedy to ludzie gromadzili się wokół figury Marki Bożej przystrojonej kwiatami i śpiewali ku jej chwale pieśni. Najpiękniejszy hymn Jak już wcześniej wspomniałam nabożeństwo majowe składa się z kilku elementów, a jej centralną częścią jest Litania loretańska, hymn na cześć Maryji, w którym wysławiamy jej wielkie cnoty i przywileje. Zebrane wezwania zatwierdził 11 czerwca 1587 r. papież Sykstus V. Litania prawdopodobnie powstała we Francji w XII wieku, a swoją nazwę otrzymała od miasta Loreto we Włoszech, w którym to była w sposób szczególny propagowana i odmawiana. Ze względu na to, iż litania była modlitwą różnych grup ludzi w różnych częściach świata czasami dodawane były przez nich własne wezwania. I tak w roku 1631 Święta Kongregacja Obrzędów zakazała dokonywania w tekście samowolnych zmian, a te, które następowały, musiały posiadać aprobatę Kościoła. Kiedyś w litanii było więcej tytułów, Mistrzyni pokory, Matko Miłosierdzia czy Bramo odkupienia. Obecnie Litanię stanowi 49 wezwań, a w Polsce 50. Tak jest od roku 1923 r., kiedy to zatwierdzono liturgiczną uroczystość NMP Królowej Polski (3 maja) i do Litanii dołączono wezwanie ,,Królowo Polskiej Korony”, przekształcone po II wojnie światowej na ,,Królowo Polski”. Od lat w naszym kraju istniała tradycja gromadzenia się przy figurach, kapliczkach i krzyżach przydrożnych właśnie na majowe. Dziś ta tradycja w pobożności ludowej odżywa na nowo. Nasz kraj też ma swoje Loreto. To wieś w województwie mazowieckim, w gminie Wyszków, nad rzeką Liwiec. Arleta Wencwel Litanię loretańską podczas nabożeństwa majowego często odmawiamy machinalnie, nie zastanawiając się nad kolejnymi jej wersami, a warto zatrzymać się na chwilę przy każdym z wezwań i potraktować je jak pozdrowienie naszej ukochanej Mamy, pełne szacunku i miłości. Większość wezwań doskonale rozumiemy. To, że Maryja jest Matką dobrej rady, Zbawiciela i Stworzyciela czy Królową Męczenników, Wyznawców, Dziewic, Różańca Świętego i nie tylko, jest oczywiste. Są jednak wezwania, w przypadku których nie wszyscy potrafimy wyjaśnić, skąd się wzięły i co w sobie kryją. Stolica mądrości Dlaczego Maryja jest nazywana Stolicą Mądrości? Najlepiej wyjaśnia to s. Bruna, której rozważania Litanii loretańskiej zostały zawarte w ,,Błękitnej książeczce“. Siostra Bruna pisze, że Maryja jest tą, która Boża mądrość obrała sobie za szczególną siedzibę. – Jej miłość do Boga sprawia, że jej postrzeganie świata i ludzkich spraw jest niepowtarzalnie głębokie. Ta, która nosiła pod Niepokalanym Sercem Słowo, przez które świat został powołany do istnienia, jest obdarowana wyjątkowym udziałem w tym przymiocie Boga. Mądrość to nie tylko dar i pewna postawa, ale także duchowy owoc starań człowieka żyjącego sprawiedliwie. Matka Boża wypracowała sobie też ten dar w nieporównywalnie większym stopniu niż inni ludzie. I chce byśmy i my byli nim ubogaceni. Kto inny może wyprosić nam ten dar skuteczniej niż ta, którą nazywamy Stolicą mądrości? – czytamy w rozważaniach tego wezwania. Prawdziwa mądrość to rzadki i cenny dar. Wcale nie chodzi tu o ilość skończonych kierunków studiów czy liczbę przeczytanych książek, ale o mądrość życiową, Bożą, w miłości bliźniego i całego stworzenia. Prośmy Maryję o taką właśnie mądrość. Róża duchowna Od wieków symbolika róży, zwłaszcza czerwonej jest związana z męczeństwem, z tajemnicą, z rajskim szczęściem. Róża jest też powszechnie uważana za najpiękniejszy z kwiatów. Nic więc dziwnego, że właśnie tym mianem została obdarzona Maryja. Siostra Bruna pisze, że miano Róża duchowna, jak żadne inne, podkreśla niezwykłość Maryi, wyjątkowość jej ducha i charakteru i to, że jest ona dla nas Tajemnicą. Możemy jednak do niej się zbliżyć i doświadczyć jej duchowej obecności. To piękne nazwanie to obietnica dobra, jakie nam ofiaruje – woń łaski Bożej i wytchnienie w cieniu matczynej miłości niczym w rajskim ogrodzie. Maryja jest Różą Duchowną, bo jej piękno to nie tylko uroda, wdzięk, ale przede wszystkim piękna dusza, dobre serce. W tym tkwi tajemnica prawdziwego piękna, że kryje się ono w duszy, w uczynkach, a nie w zewnętrznym wyglądzie. Wieża Dawidowa i kość słoniowa Wieża Dawidowa istniała rzeczywiście i była największą i najpotężniejszą wieżą obronną Jerozolimy. Porównanie Maryi do wieży może wydawać się jednak dziwne. Siostra Bruna pisze, że Matka Boża jest tutaj uosobieniem siły i równocześnie symbolem bezpieczeństwa, czegoś, a raczej kogoś, kto chroni. Jej osłona przed pokusami i trudami życia jest nam potrzebna. Jej serce jest twierdzą Boga, miejscem, w którym możemy bezpiecznie odpocząć i walczyć z Bożą pomocą ze złem. Podobną symbolikę ma drugie, podobne wezwanie, Wieżo z kości słoniowej. Już rozumiemy, dlaczego wieża, ale dlaczego z kości słoniowej? Był to od wieków wyjątkowo cenny materiał, kojarzony z wyszukaną elegancją i wielkim bogactwem. Wszystko to ma podkreślić wyjątkowość Maryi, ponieważ bogactwo jej cnót i jej duchowe piękno wynosi ją na wyżyny. Jest tak wielkie, że sięga nieba niczym wysoka wieża. Prosząc Maryję o pomoc w walce z grzechem i słabościami i my powinniśmy dążyć na wyżyny świętości, które osiągnąć możemy w niebie. Złoty dom i stella maris Było w świątyni takie miejsce, centralne, najważniejsze, które było całe wyłożone złotem. Tam przebywał Bóg. Tą nową świątynią Boga jest Maryja, która nosiła Go pod sercem. Sama była takim złotym domem dla malutkiego Jezusa, dziś jest ciągle pierwszym tabernakulum. Także to centralne miejsce w każdej świątyni jest całe wyłożone złotem i jest domem, w którym przebywa Bóg. Złoty Dom jest dla Pana najgodniejszym mieszkaniem. Maryja jest dla nas wzorem, jak mamy zawsze godnie Boga przyjmować, jak mamy Mu stwarzać godny dom, także w naszych sercach, do których przyjmujemy Go w Eucharystii. Siostra Bruna pisze w swoich rozważaniach, że św. Bernard z Clairvaux utożsamiał to pozdrowienie ze Stella maris czyli z Gwiazdą Polarną, której położeniem kierowali się żeglarze wyznaczając kurs statków. Maryja – jako punkt odniesienia – dany nam jako podróżującym w ciemnościach. Stella matutina znaczy dosłownie Gwiazda zaranna, czyli Jutrzenka. Gwiazda Polarna jest widoczna nad horyzontem, nawet kiedy już wstaje słońce, a więc z jednej strony jest ważnym punktem w mrokach nocy i zapowiedzią nowego dnia. Matka Boża zasługuje na to miano, bo tu na ziemi wspomaga nas w trudach pielgrzymowania i równocześnie symbolizuje Kościół, który już osiągnął cel wędrówki – szczęśliwe pełne błogosławionej kontemplacji życie w Domu Pana. Gwiazda prowadziła także Mędrców do Betlejem i tak samo ma też nas prowadzić przez trudy codzienności i sprawiać, że zawsze będziemy spoglądać w górę, pragnąć Boga i świętości. Królowa rodzin i pokoju W Litanii loretańskiej jest wiele pięknych wezwań, nad którymi warto się zastanowić, jeśli znajdziemy chwilę czasu. Ze zdziwieniem stwierdzimy, że w tej modlitwie łączą się wezwania do Maryi, jako tej najdoskonalszej, najświętszej, najpiękniejszej czyli wzoru niedoścignionego, ale jednocześnie będącej tak bardzo blisko nas i naszych spraw, a więc Królowej strapionych, grzeszników, wiernych, chorych, rodzin, Polski i pokoju. Pamiętajmy też, że jest to modlitwa bardzo radosna, bo przecież Maryja jest Przyczyną naszej radości. Anika Djoniziak Galeria zdjęć W krajobraz polskich miast i wsi wpisane są przydrożne krzyże i kapliczki, o które w maju dbamy w sposób szczególny: sprzątamy, przyozdabiamy, ukwiecamy, otaczamy troską i modlitwą. Ilona Krawczyk-Krajczyńska/ Foto Gość Salezjanie z Czerwińska n. Wisłą postanowili w oryginalny sposób docenić starania parafian o przydrożne kapliczki i utwierdzić ich w słuszności kultywowania nabożeństw majowych w swoich miejscowościach. Kapłani modlą się, śpiewają i błogosławią parafianom za pośrednictwem transmisji internetowej - za każdym razem wybierając inną kapliczkę z terenu parafii. W ten sposób chcą docenić starania wiernych o te przydrożne miejsca kultu. - To tylko taki akcent, tym bardziej, że okoliczności nie pozwalają na gromadzenie się i chcemy tego przestrzegać. Nie zapowiadamy naszych wizyt. Jadę ja i dwóch, trzech współbraci. To nasze podziękowanie za troskę o kapliczki. Chcemy też przez to zachęcić do kontynuacji tradycji modlitewnych, majowych spotkań. To dawny zwyczaj, a co jakiś czas odchodzą kolejne pokolenia, które go pielęgnują. Dobrze byłoby, żeby mieli swoich następców. Chcemy obudzić tę potrzebę, że warto, że powinno się kontynuować tę tradycję - mówi ks. Łukasz Mastalerz, proboszcz parafii Zwiastowania NMP w Czerwińsku n. Wisłą. Odzew jest bardzo pozytywny. "Panie Boże zapłać Wam, nasi nieocenieni kapłani. Zawsze czujemy Waszą troskę o nas. Bardzo Wam za wszystko dziękujemy i życzymy błogosławieństwa Bożego", "Aktywność ojców Salezjanów podnosi na duchu. Wzór dla innych", "(…) Pochodzę z Czerwińska, tęsknię za śpiewem przy przydrożnych Krzyżach, Bóg zapłać" - to tylko niektóre z komentarzy umieszczanych pod kolejnymi filmikami z wizyt przy parafialnych kapliczkach. - Widać, że jest potrzebne im takie spotkanie. Szczególnie w obecnej sytuacji jest to jakiś sposób na podtrzymanie kontaktu. Myślę, że pięknie jest uczestniczyć we Mszy św. z Jasnej Góry czy z innego miejsca, ale inaczej odbiera się przekaz od "mojego" duszpasterza, nabożeństwo z "mojego" kościoła, czy właśnie takie modlitewne spotkanie przy "mojej" kapliczce - dodaje proboszcz. Ksiądz Mastalerz ma nadzieję, że przy takiej formule uda się odwiedzić figurki w każdej miejscowości. - Mamy na terenie parafii kilka charakterystycznych kapliczek, jak ta, przy której rozpoczęliśmy nasze majowe wędrowanie. To krzyż w Chmielewie zespawany z pocisków, które w 1914 roku spadły tam i nie wybuchły. Ale wszystkie kapliczki są cenne, bo pomnażają wiarę i pobożność ludzi - dodaje salezjanin. Nieopodal romańskiego opactwa, na górce przy cmentarzu, stoją trzy pamiątkowe krzyże choleryczne, tak bardzo wymowne w czasie pandemii - tam również w najbliższym czasie salezjanie będą Maryi zawierzać swoich parafian. « ‹ 1 › » oceń artykuł Wsparcie Chęć niesienia pomocy ludziom, którzy starają się o pobyt w naszym Opactwie, obecnie natrafia z naszej strony na trudności w postaci braku wystarczającej ilości miejsc noclegowych. Nosimy się z zamiarem stworzenia odrębnego budynku – Zacisza św. Benedykta, który znajdowałby się na terenie Opactwa i pozwalałby na dłuższe zakwaterowanie Gości w klimacie ciszy i odosobnienia. Niestety koszt tej inwestycji przerasta nasze prosimy o pomoc w zebraniu potrzebnych funduszy. Szczegóły znajdziecie pod linkiem Zacisze św. Benedykta

chwalcie z nami panią świata